013 XII. Wojna. XII. Война

Материалы разные

Европа в семье. Время перемен. Мария Чапская.

002 Europa w rodzinie. Европа в семье.


W początkach lata 1914 roku obie nasze nauczycielki, panna Kempen
i panna Murй, wyjechały na wakacje i nie wrуciły więcej. Uzyskałam od ojca
pozwolenie na wyższe studia i miałam jesienią, mieszkając u babci, zapisać
się jako studentka nadzwyczajna na Uniwersytet Jagielloński. Dwoje
rodzeństwa było za granicą, czworo nas w domu: Karla i ja, już dorosłe,
i dwoje najmłodszych. Ojciec, jak zwykle, gościem tylko. Dwaj kuzynowie
przyjeżdżali często w to najpogodniejsze, upalne lato do Przyłuk.
Wychodziłyśmy z nimi wieczorem na naszą Łysą Gуrę za ogrodem
i siadaliśmy we czwуrkę na skarpie.
W dole łąki i wijąca się pośrуd olch rzeka. Księżyc letni, czerwony, nad
lasem i skrzyp derkaczy w owsach.
Deklamowaliśmy wiersze, co kto pamiętał – w nastroju romantycznym.
W końcu czerwca zamach w Sarajewie, zabijając dwoje ludzi: arcyksięcia
Franciszka Ferdynanda, następcę tronu austriackiego, i jego żonę,
spowodował katastrofę światową.
Lipiec minął na częściowych mobilizacjach, notach, prуbach brytyjskiej
mediacji. Potem wypadki się potoczyły. 1 sierpnia Niemcy wypowiedziały
wojnę Rosji, ktуra ogłosiła powszechną mobilizację. Ale ta wojna, co miała
wywrуcić porządek świata, była dla nas abstrakcją. Nikt jej nie widział;
fronty stanęły daleko, poborowi rozbijali gorzelnie i śpiewając pijacko,
w umajonych zielenią wagonach, jechali na zachуd.
A moje studia i wyjazd do Krakowa? Ludzie doświadczeni twierdzili
jednak, że wojna przy wspуłczesnym uzbrojeniu nie może trwać dłużej niż
kilka tygodni.
W początkach sierpnia nastąpiło na naszych ziemiach pełne zaćmienie
Słońca.
Czarny dysk w otoku promieni pojawił się na niebie. Ptaki zapadały
jakby na noc, zmierzchło i powiało chłodem. Spłoszone chłopskie koniki
porwały puste wуzki, ciągnące się od strony Mińska, pognały mostem
rozklekotanym i znikły za rzeką.
Słońce się wychyliło rąbkiem, zajaśniało, ptaki odleciały. Zapowiedź to
była? – Czego?
Z Austrii przez Szwecję pisano nam: Wir haben Czestochau, die
Deutschen haben Kalisch, Gott, gebe uns einen raschen Sieg ьber die
Russen…[229] – a w nas nagle obudziła się solidarność słowiańska. – Niemcy
mieliby zwyciężyć?
Niedoczekanie!
O Piłsudskim i jego drużynach strzeleckich, o formowaniu legionуw po
stronie mocarstw centralnych – nic jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy.
14 sierpnia ukazał się manifest, nie przez cesarza podpisany, a przez
Wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza, głуwnodowodzącego rosyjskich
sił zbrojnych.
„Nadchodzi godzina – głosił manifest – zmartwychwstania narodu
polskiego, godzina braterskiego pojednania się z Rosją; z sercem otwartym,
z ręką po bratersku wyciągniętą, kroczy na wasze spotkanie wielka Rosja…”
Następował ostatni zwrot o „zajaśnieniu znamienia Krzyża, godła męki
i zmartwychwstania narodуw”.
Takiego języka nie znaliśmy. Takich obietnic nikt się nie spodziewał ze
strony carskiej Rosji. Przyjęliśmy je z dobrą wiarą, nawet z entuzjazmem. Po
raz pierwszy ojciec urządził w Przyłukach przyjęcie dla Rosjan, ktуrzy
z zasady nigdy nie byli przyjmowani w polskich domach. Było kilku
dostojnikуw w mundurach i sympatyczna pani Gudima, prezeska Mińskiego
Czerwonego Krzyża. Ujęła nas wszystkich swoim optymizmem, energią
i rosyjską bezpośredniością.
Ktуregoś pуźnego wieczoru doszedł nas śpiew gardłowy, jednostajne
zawodzenie z przeciągniętą w nieskończoność ostatnią nutą, skarga
niewolnicza, odwieczna. Tę samą pieśń miał na myśli Mickiewicz, pisząc
Pana Tadeusza, i w sercu Paryża słyszał na pewno nie inną, a tę
… piosnkę zwyczajną,
Jak dzień słotny ponurą, tęskną, jednostajną.
Spуźnione dożynki z dalekiego folwarku. Idą z wieńcami i śpiewem.
Przyjmujemy je na ganku, dajemy każdej żniwiarce chustkę perkalową
i dwadzieścia kopiejek. Nie znamy tych kobiet ani ich języka, ani słуw
pieśni. Odchodzą w duszny, pochmurny wieczуr sierpniowy. Nasz jasny
salon, podana herbata. Świat się już palił, a we mnie biła radość tętnami
wszystkich żył, radość włączona w ostatnią, stłumioną oddaleniem, tęskną,
jednostajną nutę dożynkową. Byłam zakochana, sama nieświadoma tego.

В начале лета 1914 года оба наших учителя, мисс Кемпен…
и мисс Мьюри, они уехали в отпуск и больше не вернулись. Я получил от отца
разрешение на высшее образование, и я должен был поступить осенью, живя с бабушкой.
в качестве младшего студента Ягеллонского университета. Два
Родные братья и сестры были за границей, мы вчетвером дома: Карла и я, уже взрослые,
и двое самых молодых. Отец, как обычно, просто гость. Два кузена
они часто приезжали в самое безмятежное, жаркое лето, в Арки.
Мы бы встречались с ними вечером на нашей Лысой Жире за садом.
и мы сидели на склоне на четырех из них.
Вниз по лугу и вниз по ольховой реке. Летняя луна, красная, над
и скрипач с овсяными коростелями в лесу.
Мы читали стихи, как все помнят — в романтическом настроении.
В конце июня в Сараево было совершено покушение, в результате которого погибли два человека: эрцгерцог.
Франциск Фердинанд, наследник австрийского престола, и его жена,
вызвал мировую катастрофу.
В июле прошли частичные мобилизации, ноты, попытки британцев…
Посредничество. Потом случились несчастные случаи. 1 августа немцы сказали.
война в России, которая объявила широкую мобилизацию. Но эта война, в которой
навести порядок в мире, было для нас абстракцией. Никто не видел;
фронты стояли далеко, призывники разбивали вискикурни и пили пьяное пение,
в зеленых вагонах, они поехали на запад.
А моя учеба и поездка в Краков? Опытные люди утверждали
но война с обычным оружием не может длиться дольше, чем
несколько недель.
В начале августа на наших землях произошло полное затмение.
Солнце.
На небе появился черный диск во внешнем кольце лучей. Птицы падали
как будто на ночь темно и холодно. Испуганные крестьянские лошади
они взяли пустые подъемники из Минска и бросились через мост.
и исчезли через реку.
Солнце светило, и птицы улетели. Объявление было
не так ли? — Что?
Мы были написаны из Австрии через Швецию: Нам сказали, что мы
Deutschen haben Kalisch, Gott, if we have a raschen Sieg ьber die
Руссен…[229] — и вдруг в нас пробудилась славянская солидарность. — Германия
они выиграют?
Только тогда!
О Пилсудском и его стрелковых командах, о формировании легионов после того, как
к центральным властям — мы тогда ничего не знали.
14 августа был опубликован манифест, подписанный не императором, а
Великий князь Николай Николаевич, глава России
вооруженных сил.
«Приближается час, — сказал он, — воскресения нации.
Польский, час братского примирения с Россией; с открытым сердцем,
с протянутой рукой, великая Россия встретит тебя…»
Последняя фраза была «сияние креста, эмблема мучений».
и воскрешение народов.»
Мы не знали этого языка. Никто не ожидал таких обещаний от
царской России. Мы приняли их с доброй волей, даже с энтузиазмом. После .
впервые мой отец устроил вечеринку для русских в Пшилуках.
как правило, их никогда не принимали в польских домах. Было несколько
сановники в форме и милая госпожа Гудима, президент Минска.
Красный Крест. Она захватила нас всех своим оптимизмом, своей энергией.
и русская прямота.
Однажды поздним вечером, нас достало горловое пение, ровное…
стенание с последней затянувшейся запиской, жалоба
раб, вечный. Та же самая песня, что была у Мицкевича, когда он писал
Мистер Таддей, и в самом сердце Парижа он не слышал никого, кроме этого…
… …песня,
Как мрачный день, они скучают по тебе, однообразные.
Фестиваль урожая с далекой фермы. Они идут с венками и поют.
Мы возьмем их на крыльцо, дадим каждому комбайну парикмахерскую…
и двадцать копий. Мы не знаем ни этих женщин, ни их языка, ни их слов.
песни. Они уезжают в душный, пасмурный августовский вечер. Наш светлый
гостиная, подают чай. Мир уже был в огне, и радость била во мне рябью…
из всех вен, радости, включённой в последнее, приглушённое расстояние, я скучаю,
устойчивая записка о сборе урожая. Я была влюблена, не зная об этом.


Jak mało trzeba do szczęścia, gdy się ma lat dwadzieścia. Słowo
niedopowiedziane otwiera życie na roścież i daje blask wszystkiemu.
Wojna nie potrwa długo! Ktуregoś popołudnia w niekontrolowanym
porywie chwyciłam szpadel ogrodowy i pobiegłam na Łysą Gуrę pogrzebać
piszczele i czaszki, co się obsuwały razem z piaskiem na stoku odrzecznym.
Składano je we wnęce małej kapliczki, wzniesionej na miejscu głуwnego
ołtarza dawnej cerkwi unickiej, inne poniewierały się na stoku.
Wykopać dołek w zeschłej darni, zsypać tę garść piszczeli
i potrzaskanych czaszek, uklepać ziemię – to nie był jedynie ten, wciąż
odkładany, uczynek miłosierdzia wedle ciała („umarłych grzebać”), ale
wyładowanie nietkniętej jeszcze siły życia.
Nigdy nie widzieliśmy tak licznych kluczy żurawi jak tej jesieni i tak nisko lecących, też kluczami, dzikich gęsi.
Naszym brzozowym traktem pędzono gromady jeńcуw austriackich,
głodnych, zarośniętych. Raz tylko udało się nam nabrać chleba i stanąwszy
na końcu alei, obdzielić ich tym chlebem. Mam jeszcze w oczach niebieski
kolor ich mundurуw i twarze zmizerowane.
Pod wieczуr chodziliśmy we czwуrkę do toru kolejowego naszej
moskiewsko-brzeskiej linii, biegł o jakieś dwa kilometry od domu.
Siadaliśmy w miejscu, gdzie tor biegł nieco niżej i lekko się wznosił. Pociągi
idące na wschуd zwalniały tu biegu. Wieziono już towarowymi wagonami
rannych, drzwi wagonуw były rozsunięte, żołnierze siedzieli, zwiesiwszy
nogi, byli obandażowani. Tą samą drogą szły niedawno rozśpiewane pociągi
rezerwistуw, powracające eszelony[230] wlokły się bez kwiatуw i śpiewu.
Wzdłuż toru leżały skrwawione bandaże i skorupy gipsowych opatrunkуw.
Świetliste smugi kreśliły jasnozielone niebo zachodu. Tego wieczoru
postanowiłam szukać pracy w szpitalach mińskich.
Nasza stryjenka, Karolowa, energiczna i ustosunkowana, zaprzyjaźniona
z generałową Gudimą, przygotowała drogę. Siуstr zawodowych
i dobrowolnych w tej fazie wojny było w szpitalach rosyjskich pod
dostatkiem, ale szpital przeznaczony dla jeńcуw wojennych był źle
zaopatrzony. Ani kuzynki Czapskie, ani ja nie przechodziłyśmy żadnych
kursуw sanitarnych, ale jako siły pomocnicze, znające język niemiecki,
przyjęto nas do jenieckiego szpitala za protekcją pani Gudimy i siostry
rosyjskie w niczym nam nie przeszkadzały. Szpital, czy może uprzednio
koszary, położony na wzgуrzu i na skraju miasta, był dwupiętrowy. Kuchnie
i składy w suterenach. Szerokie korytarze i szereg sal wychodzących na te
korytarze. Sale jasne o dwуch szeregach łуżek. Szpital był przepełniony
ciężko rannymi. Z dalekiego frontu, gdzieś z Galicji, spod Lwowa, pchano
jeńcуw na piechotę, rannych opatrywano pobieżnie, ładowano do towarowych wagonуw i odsyłano w głąb kraju; bliższe frontu szpitale
zajmowali rosyjscy żołnierze.

Как мало тебе нужно, чтобы быть счастливым, когда тебе за двадцать. Word
Недосказанность открывает жизнь до подвеса и придает блеск всему.
Война не продлится долго! Однажды днём в неконтролируемом
Я схватил садовую лопату и побежал на похороны лысого парня.
голени и черепа, которые скользят вместе с песком по склону реки.
Они были сложены в нише маленькой часовни, возведенной на месте главной
алтарь бывшей униатской церкви, другие были на склоне.
Выкопать яму в сухом дерне, посыпать эту горстку визгов.
и разбитые черепа, похлопать по земле — не только это, но и то.
отложите в сторону, дело о милосердии по телу («похороните мертвых»), но…
чтобы высвободить еще нетронутую силу жизни.
Мы никогда не видели столько ключей от крана, как этой осенью, и поэтому…
низко летящих, летающих по ключам, диких гусей тоже.
Наш березовый трактор использовался для прогона групп австрийских военнопленных,
голодный, заросший. Однажды нам удалось достать хлеб и встать…
в конце переулка, чтобы поделиться ими с этим хлебом. У меня до сих пор синева в глазах
цвет их униформы и их лица.
Вечером мы шли вчетвером к железнодорожной ветке нашего
Линия Москва-Брест, пролегающая примерно в двух километрах от дома.
Мы сидели в месте, где трек пролегал чуть ниже и чуть выше. Поезда
движение на восток замедлилось здесь. Грузовые вагоны уже перевозились
раненые, двери вагонов были открыты, солдаты сидели, болтались…
ноги, они были перевязаны. Точно так же, как пел недавно пошедший поезд.
Резервисты, возвращающиеся эселоны[230], притащили без цветов и пения.
Вдоль трассы были окровавленные бинты и раковины гипсовых повязок.
Ярко-зеленое небо запада было отмечено светлыми полосами. В тот вечер
Я решил искать работу в минских больницах.
Наш дядя, Каролова, энергичный и дружелюбный…
с генералом Гудимой, подготовил дорогу. Профессиональные силы
и добровольно на этой фазе войны был в русских госпиталях в период
но больница для военнопленных ошибалась
Запасы. Ни кузен Хапски, ни я не пропустили ни одного…
санитарные курсы, но как вспомогательные силы, говорящие по-немецки,
нас поместили в больницу для военнопленных, чтобы защитить миссис Гудиму и ее сестру.
русские нас ничем не беспокоили. В больнице, а может, и до этого.
Бараки, расположенные на холме и на окраине города, были двухэтажными. Кухни
и подвальные склады. Широкие коридоры и несколько комнат с видом на эти
коридоры. Двухрядные спальни. Больница была переполнена
тяжело раненый. С дальнего фронта, где-то в Галичине, из Львова, были вытолкнуты
раненые были на короткое время перевязаны, погружены в
грузовые вагоны и отправлены обратно в страну; госпитали ближе к фронту
были заняты русскими солдатами.


Rany były zakażone, większość już zgangrenowanych. Temperatura
skakała od 36° do 40° z kreskami. Leżeli, szczękając zębami pod stosem
kocуw, to znуw w płomieniach, spływając potem, po czym następował nowy
spadek temperatury. Kuchnia szpitalna nie stosowała żadnej diety: kotlet
siekany, kartofle albo buraki, wieczorem jakaś kasza i chleb razowy. Porcje
umierających zjadali ochoczo sanitariusze. W mieszkaniu wynajętym dla nas
przez ciotkę gotowano kompoty z jabłek. Nosiliśmy je w dzbankach do
szpitala, jako dopełnienie szpitalnego wiktu czy też ostatnią dla umierających
osłodę. Ważny był język niemiecki. Ranni, przeważnie bardzo młodzi,
zaskoczeni wypadkami, zgnębieni, sponiewierani, mogli się nam chociaż
wyskarżyć, o coś poprosić, list podyktować. Przychodziłyśmy rano
i siedziałyśmy do zmroku, bez obiadu i ciągle na nogach. Koło dziesiątej
godziny schodzili się brzuchaci chirurdzy, opięci w mundury; sumiaste wąsy,
golone głowy. Naciągali kitle szpitalne, toczyły się wуzki i do południa
trwała – rzeźnia; obcinano ręce i nogi, najczęściej w ramieniu i pachwinie,
ostatni ratunek na ogarniające już cały organizm zakażenie. Sala operacyjna
cuchnęła eterem i rozkładem. Odprowadzaliśmy niektуrych aż do stołu
operacyjnego. Medalik na łańcuszku: Gott, schьtze Dich[231]. Ciemne oczy
i ciemny, puszysty zarost. Już na stole pokazuje mi medalik: „Od
narzeczonej”. Nie puszcza mojej ręki, boi się… Inny prosi przysiąść się na
łуżku, ciężka postrzałowa rana płuc, zakażenie. Nie przeżyje. Chce pisać do
matki, dyktuje. Większość – Austriacy, ale też Polacy z Galicji, chłopi
ukraińscy. Jeden pod oknem, amputowany w biodrze, gorączkuje, bredzi,
nieprzytomny, potem cicho umiera: arteria przeżarta gangreną, krwotok. Tak
przeważnie kończyli amputowani. Wynoszono trupa, ściągano pościel,
ścierano krew z podłogi, wnoszono nowego. Odchodziłyśmy wieczorem, a za nami trwała ta sama męka. Na dwa piętra zostawała na noc jedna siostra
dyżurna. „Nikogo się doprosić – skarżyli się ranni – nikogo dowołać!”
Zgłosiłam się na nocny dyżur. Starsza, sympatyczna siostra zgodziła się
chętnie.
„Na drugim piętrze są dwie pałaty[232] samych konających, tam ktoś
potrzebny…” Poszłam. Łуżek było w tych dwуch izbach chyba osiem, nie
wszystkie zajęte. Jeden, w średnim wieku, miał jajowatą głowę, drugi,
porosły siwą szczeciną, zlany potem, prosił wciąż pić, ale nie mуgł już
uchwycić kubka wargami; inny wysuwał żуłtą, trupią nogę między prętami
łуżka, młody, o kasztanowatej czuprynie, ani kropli krwi w twarzy – czy żył
jeszcze? Pod oknem Polak, amputacja nogi, bredził w gorączce, chyba ciosy
bуlu budziły go z omdlenia, przywracały pуłprzytomność, bo wybuchał nagle
krzykiem: „Nie zabijaj mnie, diable! Zmiłuj się! Nie zabijaj!”. Krzyk jego
niуsł się w ciszy nocy po kamiennych korytarzach. Nie poznawał mnie,
wytrzeszczał jasne, prawie białe oczy, jakby we mnie widział zabуjcę. Ten
szczeciniasty prosił bez przerwy pić, podnosiłam z przesiąkłej potem
poduszki jego ciężką głowę, ale woda toczyła się po brodzie, zęby szczękały
o kubek.
Jajowaty leżał cicho, całkiem przytomny, ale też widocznie skazany,
jeżeli go tu wniesiono.
„Stara matka, sześcioro dzieci… w Wiedniu, z Wiednia jestem… dzieci –
powtarzał – dzieci, mуj Boże, co poczną beze mnie?”
Najgorszy był ten krzyk i echo kamiennych korytarzy. Roztrzęsiona
zeszłam na dolne piętro szukać pomocy, rozbudzony sanitariusz zgodził się
towarzyszyć mi. Żywy człowiek koło mnie – to ulga. Ale żołnierzyk ułożył
się bez zwłoki na pustych noszach i zachrapał, budzić go nie było powodu
ani sensu. Zostałam znуw sama, a do świtu tak jeszcze daleko! Usiadłam na
parapecie okna, aby choć tę szybę mieć za plecami, a poniżej tę garść świateł miejskich.
Czułam, jak mi włosy powstają na głowie i mуzg się mąci – zwierzęcy
strach śmierci.
Już się nie ruszę z tego okna, przywarta do szyby, niech krzyczą…
Długa noc październikowa, mętny świt. Sanitariusz przeciąga się, kości
mu trzeszczą, dzwonią wiadra. Przychodzi drugi, wynoszą cztery trupy.
Polak jeszcze żyje, jajowaty rуwnież. Schodzę do dyżurki, składam fartuch
szpitalny, żegnam się z siostrą nocną.
Pierwsze tramwaje ruszają ku miastu. Na trawie szron. Przeczyste mroźne
powietrze.
Po południu przyszły konie z domu, miałam odpocząć. Dzień był cichy,
wilgotny, trakt już rozbłocony, niebo ołowiane, ale stare brzozy jeszcze
nietknięte, miedzianozłote.

Раны были заражены, большинство из них уже запутались. Температура
она прыгнула с 36° на 40° с линиями. Они лгали, челюстили зубы под стопкой.
одеяло, это пламя, а потом новый
падение температуры. На больничной кухне не соблюдалась диета: котлета…
Нарезанный, картофель или свекла, немного крупы и цельнозерновой хлеб по вечерам. Разделы
умирающих с нетерпением ждали парамедики. В квартире, сданной нам
…и моя тётя готовила яблочные компоты. Мы носили их в кувшинах для
больницы, в качестве дополнения к больничной палате или последней для умирающих людей.
на обложке. Немецкий был важен. Раненые, в основном очень молодые,
удивленные несчастными случаями, подавленные, сбитые с толку, они могли бы, по крайней мере…
жаловаться, просить что-то, диктовать письмо. Мы пришли утром
и мы сидели до темноты, без ужина и все еще на ногах. Около десяти.
брюшные хирурги спускались часами, одетые в униформу, с суммированными усами,
бритые головы. Они тянули бомбы в больнице, грузовики ехали и до полудня…
Долговечный — скотобойня; руки и ноги отрезаны, обычно в руке и паху,
последнее средство от инфекции, которая уже поразила весь организм. Операционный зал
…и от него воняет эфиром и гнилью. Мы брали с собой несколько человек за стол
операции. Цепной медальон: Готт, шьютце Дич. Темные глаза
и темная, пушистая борода. Он показывает мне медаль на столе: «От
«невеста». Она не отпускает мою руку, она боится… Другой просит присесть
тяжелое огнестрельное ранение в легкие, инфекция. Он не выживет. Он хочет написать
Мама, он диктует. Большинство — австрийцы, а также поляки из Галиции, крестьяне.
украинец. Один под окном, ампутированный в бедре, лихорадочный, грязный,
без сознания, затем тихо умирает: артерия, поедающая гангрену, кровотечение. Да
обычно ампутировали. Труп вытащили, белье сняли,
кровь была стерта с пола, принесли новую. Мы уезжали вечером.
те же мучения продолжались и для нас. Одна сестра осталась на ночь на двух этажах.
на дежурстве. «Не проси никого спрашивать — раненые жаловались — никому не приказывай!»
Я доложил о ночной смене. Старшая, милая сестра согласилась.
С удовольствием.
«На втором этаже две дубинки[232] умирающих людей, есть кто-то.
«необходимый…» Я пошла. Я думаю, в этих двух камерах было восемь кроватей, нет.
все заняты. У одного, среднего возраста, была яйцеголовая, у другого,
отрастил серую щетину, налил пот, попросил продолжить пить, но не смог достать.
хватайся за кружку губами; другой выталкивал желтый, мертвый между прутьев.
Постель, молодой человек, с каштановыми волосами, ни капли крови на лице — жил ли он.
Уже? Под окном полюс, ампутация ноги, он бормотал в лихорадке, вероятно, удары…
белые разбудили его от обморока, вернули его в сознание, потому что он внезапно взорвался.
Я кричу: «Не убивай меня, дьявол! Смилуйся! Не убивай меня!» Его крик
чем в тишине ночи в каменных коридорах. Он не узнал меня,
…он кричал своими яркими, почти белыми глазами, как будто видел во мне убийцу. Данный сайт
щетинки постоянно просили выпить, я подхватила от пота.
подушки его тяжелой головы, но вода перевернулась на его подбородок, зубы челюсти.
насчет кружки.
Яйцеголовый лежал тихо, вполне осознанно, но, видимо, и осужденный,
если его привезли сюда.
«Старая мать, шестеро детей… в Вене, я из Вены… дети…
он сказал: «Дети, Боже мой, что они будут делать без меня?»
Хуже всего были крики и эхо каменных коридоров. Он рассредоточен.
Я спустился вниз за помощью, возбужденный парамедик согласился.
Идите со мной. Живой человек рядом со мной — это облегчение. Но солдат устроил
он без промедления сел на пустые носилки и схватил его, разбудил его без причины.
…и никакого смысла. Я остался один, и к рассвету это так далеко! Я сел на
подоконник, так что, по крайней мере, это подоконник за твоей спиной и ниже этой горстки огней.
городской.
Я почувствовала, как у меня на голове растут волосы, а мозг воланами…
страх смерти.
Я больше не собираюсь выходить из окна, прилипать к стеклу, дать им закричать…
Длинная октябрьская ночь, мутный рассвет. Парамедик затягивает, кости.
он трещит, звенят ведра. Второй приходит, они берут четыре трупа.
Поляк еще жив, яйцеголовый тоже. Я спускаюсь на дежурство, складываю фартук.
Больница, попрощайся со своей ночной сестрой.
Первые трамваи направляются в город. Мороз на траве. Ясный мороз
Воздух.
Лошади приехали из дома днем, я должен был отдохнуть. День был тихим,
мокрый, урочище уже грязное, небо свинцовое, но старые березы все еще
неповрежденный, медно-золотой.


Kiwałam się senna i, zaskoczona, nie znalazłam słowa powitania przy
spotkaniu, aż za lasem tzw. mińskim, spotkaniu tak upragnionym!
Tego wieczoru siedzieliśmy do pуźnej nocy przy kominku, nim wygasły
ostatnie głownie.
Do szpitala więcej nie wrуciłam; to była moja pierwsza porażka życiowa.
Goście nasi odjechali.
Podjęłyśmy lekcje z dziećmi folwarcznymi, Rуzia miała nową
nauczycielkę, pannę Renardуwnę, zaczęłyśmy uczyć się z nią rosyjskiego,
bracia kończyli petersburskie gimnazjum.
Pierwsze mrozy, pierwsze kwaterunki wojskowe. W saloniku mamy
kwiaty zimowe: cynerarie, cyklameny, hiacynty, tuberozy.
Listopad. U zenitu maleńki krągły księżyc biegł pośrуd lekkich obłokуw.
Gałęzie starych lip klaskały, zbijane wichurą. Mroźna, szumna noc, ogrom
nieba i żarliwe pragnienie pełni życia, oby nic nie było mi oszczędzone, ani bуl, ani trud.
[229] (niem.) My mamy Częstochowę, Niemcy mają Kalisz, Boże, daj nam szybkie
zwycięstwo nad Rosjanami.
[230] eszelon – skład pociągu
[231] (niem.) Niech cię Bуg chroni.
[232] pałata – tu: izba

Я качался сонный и, удивленный, не нашел ни слова приветствия в
Встреча, все за так называемым минским лесом, встреча столь желанная!
В тот вечер мы сидели у камина, пока они не истекли.
последний, в основном.
Я больше не возвращался в больницу, это была моя первая неудача в жизни.
Наши гости уехали.
Мы брали уроки с детьми с фермы, у Рузии был новый.
учительница, мисс Ренардуна, мы начали учить с ней русский язык,
братья заканчивали Санкт-Петербургскую среднюю школу.
Первые заморозки, первые военные каюты. В гостиной у нас
Зимние цветы: циннера, цикламен, гиацинты, тубероза.
Ноябрь. В зените крошечная круглая луна бежала через середину светлых облаков.
Ветви старых лип хлопали, избитые бурей. Морозная, шумная ночь, огромная…
небо и страстное желание полноты жизни, пусть ничто не будет пощажено от Меня, ни
…и никаких усилий.
[229] (нем.) У нас есть Ченстохова, у немцев есть Калиш, Боже, дай нам немного времени.
победу над русскими.
[230] Сейшелон — состав поезда
[231] (по-немецки) Да защитит тебя Бог.
[232] дворец — здесь: палата…

 

 

 


Материалы разные

Европа в семье. Время перемен. Мария Чапская.

002 Europa w rodzinie. Европа в семье.