03 Misja petersburska mego brata Петербургская миссия моего брата

Материалы разные

Европа в семье. Время перемен. Мария Чапская.

003 Czas odmieniony

004 Część czwarta Polska powstaje Часть четвертая Польское восстание


W Warszawie zapisałam się bez zwłoki na Uniwersytet, jako słuchaczka
nadzwyczajna, nie mając jeszcze pełnej matury, a Jуzio na Akademię Sztuk
Pięknych. Ale zbrojne pogotowie Ukraińcуw, zagrożenie Lwowa,
zmobilizowało młodzież. Tłumny wiec akademicki uchwalił powszechny
zaciąg i zamknięcie wyższych uczelni. Oboje więc zostaliśmy na lodzie, a
o coś trzeba było się zaczepić.
W tym samym czasie przeszliśmy złożony kryzys uczuciowy, jak to bywa
w rodzinach bardzo zżytych, nastąpiły rуżne wymiany miłości, starań
i wahań. Antek, wrуciwszy z Kijowa, nie oświadczył się Karli, jak się tego spodziewała, ale dziewiętnastoletniej Rуzi. Heniś Przewłocki, ktуry mnie
w tym okresie wyrуżniał tak, że byliśmy bliscy zaręczyn – na ktуre nie
mogłam się zdecydować – zaręczył się niespodziewanie z Karlą, a Rуzia –
z Ignacym Plater-Zyberkiem.
W tym miejscu oddaję głos memu bratu, przepisując odpis nagranych na
taśmę jego wspomnień:
„Kiedy dziś myślę o tym okresie, po Petersburgu z Antkiem i siostrami
(Warszawa – Przyłuki i powrуt do Warszawy), zdaję sobie sprawę, na ile
trudny był to okres.
Całe moje, w ramach teorii Tołstoja, myślenie i wysiłek postępowania
w ramach tych zasad jeszcze się trzymały, jak i dalsze stąd płynące wnioski.
Bo Tołstoj to nie tylko »nie zabijaj”, ale »nie posiadaj”… Przyłuki, nasz dom
rodzinny, dobroć i hojność Ojca, zgoda na wyższe studia, gdzie i jakie
wybiorę. Jestem wolny…
Wojna światowa się kończy. Kraj częściowo jeszcze pod okupacją –
o granicach nie wyznaczonych, tak od wschodu, jak i od zachodu, grożą
Niemcy, Ukraińcy, Sowiety, a ja się zastanawiam, czy i na ile jestem wierny
nauce Tołstoja, jakie popełniam kompromisy? (słowo znienawidzone!). Na
przykład, chodzę po Warszawie, upał, na ulicy sprzedają czereśnie, bardzo mi
ich się zachciało. Kupuję – jakże słaby jestem – ten wydatek – niepotrzebny:
kompromis.
Jednocześnie myślę o moich kolegach pułkowych, tych, ktуrzy byli
wtajemniczeni w mуj plan wystąpienia z wojska: Henryk Plater-Zyberk
i Konstanty Dowgiałło.
Była wtedy odwilż, siedzieliśmy na koniach w topniejącym śniegu.
Mуwią mi, że moje stanowisko rozumieją, szanują. »Przeciwstawienie się
wszystkim dla idei, macie rację – mуwi Henryk – ale ja nie mam siły iść za wami tą drogą«. Chwila tego przypadkowego spotkania o zmierzchu, dla
mnie pamiętna, spotkania i pożegnania. Obaj następnie polegli. Dowgiałło
podczas wyprawy pułkownika Mościckiego z Bobrujska do Warszawy.
Henryk Plater zarąbany w ataku kawaleryjskim w trakcie wyprawy na Kijуw.
A cośmy robili w tym czasie? My – tołstojowcy, trochęśmy głodowali
w Piotrogrodzie i tyle. Nikt nie myślał ani nas rozstrzelać, ani nawet
aresztować. Co zdziałaliśmy? Nic.
A teraz ja, »dezerter« – kupuję czereśnie i zapisuję się na Akademię
Sztuk Pięknych.
Wtedy, pod koniec 1918 roku, nie umiałem sformułować przyczyny
mego złego samopoczucia, nie umiałem ustawić mojej myśli szerzej,
trzymając się jedynie ślepo przykazania »nie zabijaj” i wierności Tołstojowi.
W tym samym czasie doszła mnie pogłoska, że Bronisław Romer, po
rozbrojeniu Korpusu Dowbora-Muśnickiego, postanowił broni nie składać,
ale przedrzeć się poprzez Rosję bolszewicką na pуłnoc, na Murmańsk, do
Archangielska, gdzie istniała baza wojsk alianckich. Z nim razem wyruszyli
jego wierni towarzysze broni, ordynans Bronisław Mroczkowski, luzak
Konstanty Lenartowicz oraz rotmistrz Maciej Starzeński ze swoim
ordynansem.
Tymczasem cała młodzież wstępowała do wojska, w Małopolsce toczyły
się walki z Ukraińcami, a ja czułem się zupełnie wykołowany, nie chcąc, nie
mogąc z moimi przekonaniami iść do wojska, znalazłem się jakby wyłączony
ze społeczeństwa, wyłączony z Polski.
Zwrуciłem się więc do dowуdcy 1. Pułku, pułkownika Dziewickiego,
prosząc, by mi zlecił jakąkolwiek robotę, bylebym nie musiał zabijać, gotуw
przyjąć każdą najtrudniejszą. Uderzyło mnie, że Dziewicki przyjął mnie per
»panie poruczniku« i »mam zupełne zaufanie do pana« – a to było naprawdę
niezwykłe ze strony zawodowego oficera, ktуry właściwie powinien był mnie kazać jako dezertera rozstrzelać od razu, a w każdym bądź razie nie podawać
mi ręki!

 

В Варшаве я без промедления поступил в университет, как студент.
необыкновенный, еще не имеющий полной зрелости, и Жу Лейк в Академии Художеств.
Прекрасно. Но вооруженная скорая помощь украинцев, угроза Львова,
мобилизовала молодежь. Многолюдный академический митинг прошел генерал…
зачислять и закрывать университеты. Так что мы оба остались на льду, и
тебе нужно было с чем-то переспать.
В то же время, мы пережили сложный эмоциональный кризис, как это бывает.
в очень близких семьях, происходят различные обмены любовью, усилия.
и колебания. Антек, вернувшись из Киева, не объявил Карле, как
которую она ожидала, но девятнадцатилетняя Роза. Генри Пшевлоцкий, который меня ждал.
в то время он был так близок к помолвке —
Я мог решить — он неожиданно обручился с Карлой, а Рузиа —
с Игнаси Плейтер-Зайбер.
В этот момент я даю голос своему брату, переписывая копию записи на
запись его воспоминаний:
«Когда я думаю об этом периоде сегодня, после Петербурга с Антеком и его сестрами.
(Варшава — Арки и возвращение в Варшаву), я понимаю, как много
это было трудное время.
Все мои мысли и усилия, по теории Толстого.
в рамках этих принципов по-прежнему соблюдаются, а также делаются дальнейшие выводы.
Потому что Толстой не только «не убивай», но и «не убивай»… Арки, наш дом
семья, доброта и щедрость Отца, согласие на высшее образование, где и как…
Я выберу. Я свободен…
Мировая война окончена. Страна, частично все еще находящаяся под оккупацией —
с неопределенными границами, как на востоке, так и на западе, угрожают
Немцы, украинцы, Советы, и мне интересно, верен ли я, и если да, то в какой степени…
к учению Толстого, какие у меня есть компромиссы? (слово ненавидит!) В .
Например, я гуляю по Варшаве, там жарко, они продают вишни на улице, мне очень нравится.
они хотели этого. Я покупаю — насколько я слаб — эти расходы — ненужные:
Уступка.
В то же время, я думаю о моих коллегах по полку, о тех.
Инициированный моим планом покинуть армию: Генрик Плятер-Зиберг.
и Констанс Даугало.
Была оттепель, мы сидели на лошадях в тающем снегу.
Они говорят мне, что понимают и уважают мою позицию. «Оппозиция
все за идею, ты прав, Генри, но у меня не хватает сил, чтобы следовать
к тебе сюда.» Момент этой случайной встречи в сумерках, для
помните меня, встречи и прощания. Потом они оба умерли. Это было доказано .
во время экспедиции полковника Мосцицкого из Бобруйска в Варшаву.
Генрик Плятер был захвачен в кавалерийский поход во время экспедиции в Киев.
И что мы делали в это время? Мы, толстояне, немного проголодались…
в Петрограде и всё. Никто не подумал пристрелить нас или даже
арест. Что мы сделали? Ничего.
А теперь я, «дезертир» — покупаю вишни и записываюсь в Академию.
Изобразительное искусство.
В то время, в конце 1918 года, я не мог сформулировать причину.
моего плохого предчувствия, я не смогла настроиться на что-то более широкое,
соблюдая только слепую заповедь «не убивай» и верность Толстому.
В то же время, я услышал слух, что Бронислав Ромер, после того как
чтобы разоружить Даубор-Мушницкий корпус, решил не сложить оружие,
но чтобы прорваться через большевистскую Россию на север, в Мурманск, чтобы
Архангельск, где находилась база союзных войск. Вместе с ним они отправились
его верные товарищи по оружию, указ Бронислава Мрочковского, бездельник.
Константин Ленартович и Мастер Ротари Мацей Старженьский со своим
санитар.
Тем временем все молодые люди вступили в армию, в Малопольше они сражались.
чтобы бороться с украинцами, и я чувствовал себя полностью испорченным, не желая, нет.
когда я смог пойти в армию с моими убеждениями, я оказался вроде как выключенным.
из общества, исключенного из Польши.
Поэтому я обратился к командиру 1-го полка, полковнику Дзевики,
просить его делать любую работу за меня, чтобы мне не пришлось убивать, понял?
принять каждого из самых трудных. Меня поразил тот факт, что Дзевики принял меня, как
«Лейтенант» и «Я полностью тебе доверяю» — и это было действительно
необычно для профессионального офицера, который на самом деле должен был быть мной.
чтобы их немедленно казнили, как дезертира, и в любом случае, не дают
мои руки!


Po naradzie z oficerami Pułku obecnymi w Warszawie, przy drugiej
mojej wizycie Dziewicki zlecił mi misję odnalezienia śladуw zaginionych
w Rosji oficerуw 1. Pułku Krechowieckiego i, ewentualnie, wykupienia ich,
o ile są uwięzieni, krążyły bowiem rуżne wieści, między innymi, że byli
w osławionym więzieniu na Gorochowej w Piotrogrodzie. Wręczono mi
wtedy dwanaście tysięcy rubli w papierkach, zwanych kierenki (od
Kiereńskiego), listy dyplomatyczne Rady Regencyjnej (na pergaminowym
papierze z pieczęciami) do pozostałych jeszcze w Piotrogrodzie członkуw
Polskiej Komisji Likwidacyjnej dla spraw Krуlestwa Polskiego, stworzonej
za czasуw Rządu Tymczasowego przez mecenasa Aleksandra Lednickiego,
wybitnego działacza polskiego, członka partii kadetуw (konstytucyjna
demokracja) i znakomitego mуwcę.
Chwila była osobliwa. 11 listopada Piłsudski wrуcił z Magdeburga. Rada
Regencyjna przekazała mu pełną władzę. Wyjechałem z Warszawy
następnego dnia.
Sieć kolejowa zdezorganizowana. Tysiące i tysiące jeńcуw rosyjskich
w powrotnej drodze z Niemiec do Rosji, wypełnione pociągi. Władze
polskie, obawiając się ekscesуw tego zgłodniałego i zbałamuconego
żołnierskiego tłumu, dostarczyły im środkуw lokomocji. Dla reszty
pasażerуw nie było miejsca w wagonach.
Ubrany byle jak, w płaszczu bez oznak, z koszykiem zamiast walizki,
zapuściwszy brodę, wmieszałem się w ten tłum i tak dojechałem do Białej,
polskiej granicy. Nikt mnie nie zaczepiał i o dokumenty nie pytał.
W Białymstoku była nowa granica, jeszcze pod niemiecką okupacją, teren
zwany wtedy Ober-Ost, pomiędzy Rosją a Polską. Przed Białymstokiem nasz
pociąg omal się nie wykoleił, bo Niemcy rozebrali szyny, do Białegostoku dotarliśmy na piechotę. Niemcy wycofywali tamtędy swoje wojskowe
formacje z Ukrainy, ale też niezliczone eszelony załadowane zbożem
i innymi dobrami.
W Niemczech brała już gуrę rewolucja. W Wilnie rządził Soldatenrat[263].
Niemiec z czerwoną opaską oświadczył, że tu nie ma miejsca dla Polakуw
ani dalszej dla mnie drogi. Wystąpiłem wtedy z wiadomością, jeszcze tam
nieznaną, że socjalista Piłsudski objął władzę w Polsce, w końcu dali mi
przepustkę na dalszą drogę.
Granica sowiecka, według moich informacji, przebiegała blisko Pskowa,
tam się kierowałem, ale linia do Pskowa została przerwana z powodu jakoby
zaburzeń chłopskich. Jechałem więc przez Dźwińsk na Połock. W Połocku
Niemcy opuszczali miasto, wszystkie sklepy zamknięte, wynająłem za 200
rubli furkę żydowską, a mądry woźnica przewiуzł mnie lasami do stacji
kolejowej Dretuń, już sowieckiej, skąd, przenocowawszy u chłopa
wzbogaconego na szmuglu, kupiłem, już całkiem legalnie, bilet do
Piotrogrodu.
W Dretuniu na warcie stał wysokiego wzrostu żołnierz, ktуry mnie
spytał: Co byłoby, gdyby Lenin chciał zagarnąć to wszystko, co było carskie?
Tłumaczyłem temu sołdatowi, że teraz inne czasy, że nastał socjalizm, ktуry
wszystko odmieni.
Tak znalazłem się w Petersburgu. Co teraz począć? Wszyscy moi znajomi
już dawno stąd zwiali. Hotele nieprawdopodobnie drogie, a każdy gość
podejrzany, śledzony. Miasto wyludnione, zagłodzone, sklepy puste, handel
prywatny surowo wzbroniony. Zniszczenie gospodarki miejskiej,
nieistniejąca legalna aprowizacja.
Pierwsze wrażenie po wyjściu ze stacji to spotkanie za węgłem młodej,
dystyngowanej kobiety, ktуra nieśmiało usiłuje sprzedać dziecinny sweterek
i ciepłe rękawiczki. Po zmarłym dziecku? Czy żeby zdobyć w zamian coś do jedzenia?
Nie wiedziałem, co z sobą począć, i wtedy, zrządzeniem łaskawego losu,
spotkałem przypadkowo doktora Jaxę-Bykowskiego, ktуremu zawdzięczam
życie.
Syn doktora Bykowskiego kolegował z moim bratem Stasiem w tej samej
klasie naszego XII Gimnazjum, doktor był lekarzem jednej ze stacji
piotrogrodzkich i dzięki temu względnie zaaprowizowany w żywność.
Znałem doktora tylko z nazwiska, on mnie rуwnież, ale bez wahania zaprosił
mnie do siebie, twierdząc, że nigdzie miejsca nie znajdę.

После встречи с офицерами полка, присутствующими в Варшаве, на втором
мой визит Дзевицкий поручил мне найти следы пропавших без вести.
в России офицеров 1-го Креховицкого полка и, возможно, их искупление,
если их посадят в тюрьму, потому что было много новостей, в том числе то.
в пресловутой Гороховской тюрьме в Петрограде. Мне вручили
затем двенадцать тысяч рублей на бумаге, называемой «киренки» (от
Кереньский), дипломатические письма Совета по регентству (на пергаменте).
(штампованная бумага) другим членам, еще находящимся в Петрограде.
Польская ликвидационная комиссия для Королевства Польши, созданная
на время Временного правительства покровителем Александром Ледницким,
выдающийся польский активист, член кадетской партии (конституционный
демократия) и отличный оратор.
Это был странный момент. 11 ноября Пилсудский вернулся из Магдебурга. Совет .
Регентство дало ему полную силу. Я уехал из Варшавы
на следующий день.
Железнодорожная сеть дезорганизована. Тысячи и тысячи русских военнопленных
на обратном пути из Германии в Россию, заполненные поезда. Власти
Польский, боясь излишков этого голодного и гнилого.
солдатской толпы, предоставил им транспорт. В остальном
в вагонах не было места.
Одетый, как будто в пальто без табличек, с корзиной вместо чемодана,
отрастив бороду, я попал в эту толпу и добрался до Уайта,
польской границы. Никто не обвинял меня и не спрашивал о документах.
В Белостоке была новая граница, все еще находившаяся под немецкой оккупацией.
затем называемый Обер-Ост, между Россией и Польшей. До Белостока наш
поезд чуть не сорвался, потому что немцы разобрали рельсы на части, до Белостока.
мы прибыли пешком. Немцы отступали от своих военных
образования из Украины, а также бесчисленное количество загруженных зерном эселонов
и другие товары.
Революция в Германии уже была в самом разгаре. В Вильнюсе правил Солдатенрат[263].
Немец с красной повязкой объявил, что здесь нет места полякам.
и для меня больше нет дороги. Тогда я сделал сообщение, но все еще там.
неизвестно, что в Польше к власти пришел социалист Пилсудский, они, наконец, дали мне
проездной до конца пути.
Советская граница, по моим сведениям, проходила под Псковом,
Я ехал туда, но линия до Пскова была нарушена из-за якобы
Крестьянские расстройства. Поэтому я проехал через Дзвинск в Полоцк. В Полоцке.
Немцы уезжали из города, все магазины закрылись, я арендовал за 200.
Рубль — еврейская калитка, а мудрый кучер отвез меня через лес на вокзал.
Дретонская железная дорога, уже советская, откуда, проведя ночь с крестьянином…
обогатившись на контрабанде, я купил, вполне легально, билет на
Петербург.
В Дретоне был один высотный солдат, который стоял на страже.
он спросил: Что, если Ленин хотел забрать все, что было царским?
Я объяснял Солдату, что сейчас другое время, что есть социализм, который
это все изменит.
Так я оказался в Санкт-Петербурге. Что теперь делать? Все мои друзья
они давно ушли отсюда. Отели невероятно дорогие, и каждый гость
Подозреваемый, отслежен. Пустынный город, голодные, пустые магазины, торговля…
частное строго запрещено. Уничтожение городской экономики,
не существует никакого законного перекрытия.
Первое впечатление после ухода со станции — встреча за перекрестком молодых,
выдающаяся женщина, которая застенчиво пытается продать детский свитер.
и теплые перчатки. После мертвого ребенка? Чтобы получить что-то взамен
Еда?
Я не знал, что делать с самим собой, а затем, по акту милосердной судьбы,
Я случайно встретил доктора Якса-Быковского, которому я обязан
жизнь.
Сын доктора Быковского был коллегой моего брата Стаса.
в нашем 12-ом классе, доктор был врачом на одной из станций.
и, таким образом, относительно заказано для еды.
Я знал врача только по имени, он тоже пригласил меня, но без колебаний.
для себя, утверждая, что нигде не найду место.


Przez cały mуj pobyt mieszkałem u doktora i na jego utrzymaniu, pod
opieką jego bardzo mi przyjaznej siostrzenicy, ktуra mu dom prowadziła,
zdobywając produkty żywnościowe od tzw. mieszocznikуw. Byli to chłopi, co
przywozili w workach z bliższej lub dalszej prowincji: kartofle, mąkę, masło,
sуl i sacharynę, bardzo cenną przy braku cukru. Byli to podstawowi
karmiciele stolicy, uprawiający handel wymienny, kiedy brakło pieniędzy,
brali odzież, meble, instrumenty muzyczne za kartofle, słoninę, mleko.
Znalazłem u dobrych ludzi dach nad głową i tak rzadki w stolicy chleb
powszedni, ale nie na to przyjechałem, żeby siedzieć w ciepłym domu.
Dostać się musiałem do Czeka, zwanej Czerezwyczajką, do politycznej
policji.
Przez Karola Jaroszyńskiego słyszałem o niejakim Manasiewiczu
Manuiłowie, eks-dyplomacie carskim. Był w swoim czasie agentem
rosyjskim przy Watykanie i za ostatniego premiera carskiego Stuermera
pełnił też jakieś funkcje przy rządzie.
Tenże Manasiewicz po zwycięstwie bolszewikуw wszedł do Czeka
(Czerezwyczajnaja Komissija), służył jej, a jednocześnie za grube pieniądze
ratował więźniуw białych. Za naszego ostatniego pobytu w Piotrogrodzie,
suto opłacany przez Jaroszyńskiego, informował go, kiedy groziła mu rewizja czy aresztowanie, i on rуwnież, za duże pieniądze, umożliwił Jaroszyńskiemu
ucieczkę, kiedy grunt się już pod nim palił. Sądziłem, że i mnie zechce
pomуc, gdy się dowie, że wiem o jego z Jaroszyńskim stosunkach.
Miałem stale przy sobie te 12 000 rubli i zdawało mi się, że to bardzo
dużo. Zgłosiłem się więc do byłego dostojnika. Małe, ale eleganckie
mieszkanie, na ścianach szkice Baksta do baletуw Diagilewa, biblioteka,
gdzie każda książka była oprawiona w brokat francuski (gospodarz był
namiętnym kolekcjonerem). Na biurku fotografia kardynała Rampolli,
w dużej ramie, z serdeczną dedykacją po włosku… (Kardynał Rampolla
uważany był za ministra spraw zagranicznych Leona XIII).
»Czapski, graf Czapski – przypomniał sobie Manasiewicz – pana dziadek
zajmował tu niegdyś ważne stanowisko…« i prowadzi mnie do swego
gabinetu. Wykładam mu całą sprawę, zachęcony jego przyjęciem. Mуwię
o kolegach pułkowych, zaginionych, może aresztowanych, o prуbach
odszukania ich, może wykupieniu, mуwię, że będę mуgł coś zapłacić. A on:
»Znaju, priekrasno znaju, o co panu chodzi, cel taki szlachetny, ja was graf
wiżu naskwoz’[264], ani grosza od pana nie wezmę, ale postaram się coś
zrobić…«. Wycofuję się i wracam po trzech–czterech dniach. »Już ich
znalazłem – oznajmia mi Manasiewicz. – Siedzą w więzieniu w Moskwie.
Musi mi pan dać pięćdziesiąt rubli, nie dla mnie, ale dla kogoś z Czeka, ktуry
tę rzecz wziął w ręce”. Pełen zaufania, wyciągam te pięćdziesiąt rubli
i wyznaję szczerze, że mam na ten cel 12 000 rubli, ale mogę dać tylko, o ile
będę tych poszukiwanych miał już na wolności. Ta suma nie jest moja i nie
mogę nią rozporządzać na niepewne. Tamten zapewnił mnie, że on to
załatwi, żebym był cierpliwy. Ważny szczegуł, że wiadomość o aresztowaniu
kolegуw doszła mnie jeszcze w Polsce przez zbiegłego z Rosji byłego szefa
Czeka na Piotrogrуd, przez ktуrego ręce przeszli Romer i Starzeński.
Zdemaskowany jako podwуjny agent, uciekł przez Finlandię i trafił do Warszawy, jako rzekomy »biały«. Przegadałem z nim cały wieczуr i miałem
wrażenia, jakbym cały czas pił brudną wodę. Nazywał się Orłow, był dobrze
zorientowany i radził mi, jak podjąć starania, podał mi też karteczkę: »To jest
nasz człowiek. Orłow«. Tę karteczkę stale nosiłem w portmonetce, mogła
mnie zgubić.
Za następną wizytą Manasiewicz oznajmia mi, że musi sam jechać do
Moskwy, bo sprawa jest załatwiona, żebym teraz dał mu pieniądze.
Odmawiam. Pieniędzy nie dam, do Moskwy pojadę albo sam, albo z nim.
Niechętnie godzi się, sądził, że wszystko mu się uda i pieniądze zagarnie.
Jeszcze się targuje o sumę, ktуrą należy wypłacić jednemu z »ważnych«
czekistуw, że bez niego sprawa nie ruszy. Ja, że sam temu czekiście wręczę,
co trzeba.
»Nie, to nie jest możliwe, zbyt duże ryzyko… tylko ja mogę się z nim
spotkać, nie pan”. Odchodzę i czekam u tego najlepszego doktora
Bykowskiego. Mija tydzień. Żadnej wiadomości. Idę znуw do Manasiewicza.
– Nieobecny. – Żona w nerwach, sekretarz w czarnych okularach,
pozbawiony strun głosowych, mуwiący szeptem, co dodaje jeszcze grozy
sytuacji. Siedzę przy wygasłym kominku, przerażenie, nie wiedzą, gdzie się
podział.

Я всю жизнь жил с доктором и его иждивенцами, в условиях
чтобы позаботиться о своей очень дружелюбной племяннице, которая управляла его домом,
получая продукты из так называемых «миксеров». Это были крестьяне, которые
они привозили мешки из более близкой или дальней провинции: картошку, муку, масло,
Соль и сахарин, очень ценные при отсутствии сахара. Это были основные
кормить столичный бартер, когда не было денег,
они взяли одежду, мебель, музыкальные инструменты для картофеля, сало, молоко.
Я нашел в хороших людях крышу над головой и хлеб, столь редкий в столице.
но я пришел сюда не за этим, чтобы сидеть в теплом доме.
Я должен был добраться до Чеки, по имени Черезка, до политического…
в полицию.
Через Кароля Ярошинского я слышал о человеке по имени Манасевич.
Учебники, экс-дипломат царя. В свое время он был агентом
Ватикану и последнему премьер-министру царя Штурмера.
он также занимал государственные должности.
Этот Манасевич, после победы большевиков, вошел в Чеку.
(Czerezwyczajnaja Komissija), служила ей, и в то же время за толстые деньги.
он спас белых заключенных. Для нашего последнего пребывания в Петрограде,
оплаченный Ярошинским, сообщил ему, когда ему угрожали обыском.
позволил ли арест, а также он, за большие деньги, Ярошинскому
чтобы сбежать, когда земля уже горела под ним. Я думала, он тоже захочет меня.
чтобы помочь, когда он узнает, что я знаю о его отношениях с Ярошинским.
У меня все время было 12 000 рублей с собой, и я думал, что это было очень
много. Поэтому я вызвался добровольцем к бывшему сановнику. Маленький, но элегантный.
Квартира, на стенах эскизы Бакста для балета Дягилева, библиотека,
где каждая книга была обрамлена французским блеском (хозяин был
страстный коллекционер). На столе фотография кардинала Рампола,
…в большой раме, с сердечным посвящением на итальянском… (Кардинал Рамполла
Он считался министром иностранных дел Львом XIII).
«Чапски, граф Чапски,» вспомнил Манасевич, твой дедушка…
«когда-то занимал здесь важную должность…» и приводит меня к моему
в офисе. Я читаю ему лекции, воодушевленный его принятием. Я собираюсь.
о ваших товарищах по полку, пропавших без вести, может быть арестованных, о судебных процессах.
найди их, может, искупи их, мне придется что-нибудь заплатить. И его:
«Знаешь, я знаю, что ты имеешь в виду, благородная цель, как эта, я тебя изображу в графике.
Я не возьму у тебя ни пенни, но сделаю все, что смогу.
делать…» Я отступаю и возвращаюсь через три-четыре дня. «Они уже
Я нашел», — говорит Манасевич. — Они сидят в тюрьме в Москве.
Вы должны дать мне пятьдесят рублей, не для меня, а для кого-то из Чехова, кто…
он взял эту штуку в руку». Доверие, я вытаскиваю эти пятьдесят рублей.
и я честно признаюсь, что у меня есть 12,000 рублей на это, но я могу дать их только в том случае.
Они будут разыскиваться на свободе. Эта сумма не моя и не
Я могу избавиться от него для неопределённости. Этот уверял меня, что он
он позаботится о моем терпении. Важной деталью является то, что в новостях об аресте
мой коллега приехал ко мне в Польшу от бывшего босса, беглеца из России.
Он ждет Пиотрогруда, через руки которого прошли Ромер и Старженьский.
Замаскировавшись под подводного агента, он сбежал через Финляндию и оказался в
Варшавы, как предполагаемого «белого». Я говорил с ним весь вечер и
впечатление, что ты постоянно пьешь грязную воду. Его звали Орлов, он был в порядке
он был сориентирован и посоветовал мне, как приложить усилия, он также дал мне записку: «Это
наш человек. Орлов. Эта карта, которую я носил в сумочке, могла бы…
потерять меня.
В следующий раз, когда я приеду в гости, Манасевич говорит мне, что он должен пойти…
Москва, потому что теперь я могу дать ему денег.
Я отказываюсь. Я не дам денег. Я поеду в Москву или один, или с ним.
Он не хотел соглашаться, он думал, что получит все и возьмет деньги.
Есть еще сделка о сумме, которую нужно заплатить одному из «важных».
…что без него это не сработает. Я сам отдам чек этому парню,
чего бы это ни стоило.
«Нет, это невозможно, слишком большой риск… только я могу справиться с этим
встретиться, а не с тобой.» Я ухожу и жду этого лучшего доктора.
Быковски. Прошла неделя. Никаких новостей. Я еду в Манасевич.
— Отсутствует. — Жена на нервах, секретарша в черных очках,
оборванные голосовые связки, шепот, который добавляет ужаса.
ситуация. Я сижу у вымершего камина, в ужасе, они не знают, куда идти.
Подразделение.


W dwa dni potem czytam w gazetach, że go rozstrzelali, stwierdziwszy
jego podwуjną grę. Nie miało to nic wspуlnego z moją sprawą, dla mnie nic
nie załatwił, miał bardziej interesujące starania w toku (opowiadano o 100
000 rubli wypłaconych za uratowanie jednego generała).
Poprzednio Manasiewicz wymienił nazwisko tego niby szefa
Czerezwyczajki, do ktуrego mnie samego nie chciał dopuścić; idę więc do
niego; sytuacja mogąca służyć za tło jakiejś sceny z Dostojewskiego: ten niby
szef okazał się jedynie radcą prawnym Czerezwyczajki, obrośniętym,
niedożywionym, z żoną, chyba morfinomanką, i synem idiotą, leżącym na łуżku. Mуwię: ja panu przesłałem pięćdziesiąt rubli. – Co? Nic podobnego! –
Ten łajdak, oszust nas okradł! Krzyczą oboje, potem zaręcza mi, że sprawę
poprowadzi dalej, wyśle ponownie depesze, prosi tylko osiemnaście rubli na
telegram do Moskwy. Wręczyłem mu tę sumę, ale więcej do niego nie
poszedłem, zrozumiałem, że to wszystko bluff, że nic nie było nawet podjęte.
Takie więc były moje pierwsze wędrуwki, a mogły się zupełnie inaczej
zakończyć.
Chodziłem też po adwokatach i przekonałem się, że jeden gorszy drań od
drugiego, że chodzi im jedynie o wyłudzenie pieniędzy.
Już w pierwszych dniach mego pobytu udałem się do Polskiej Komisji
Likwidacyjnej, gdzie się dowiedziałem, że połowa urzędnikуw aresztowana,
że z dnia na dzień spodziewają się ich zwolnienia i odesłania do Polski
całego personelu tej placуwki. Jako że przyjechałem pierwszy z Warszawy
po powrocie Piłsudskiego, zebrała się tam cała, już nieliczna Polonia
petersburska, żeby wysłuchać ode mnie wiadomości o Warszawie i o Polsce.
Mуwiłem jak do ludzi od dawna odciętych od świata!
Przede wszystkim stawiano mi dwa pytania: jaki jest Piłsudski i czy są
w Warszawie ciastka? Brak cukru, mąki stwarzał obsesję ciastek, sam tego
też doznałem! Urzędnicy Komisji żadnej rady mi nie dali ani pomocy, sami
bezsilni, wyłącznie zajęci sprawą aresztowanych kolegуw i niepewnością
własnego losu. Sięgnąłem jeszcze do komisji Szwedzkiego Czerwonego
Krzyża, zajmowała się wtedy gorliwie – korzystając z koniunktury –
skupowaniem cennej porcelany, mebli stylowych, obrazуw – za grosze, ale
w niczym rуwnież nie umiała mi pomуc. Co począć?… I wtedy, też
przypadkiem, natknąłem się na generałową Gudimę. Zajmowała w czasie
wojny w Mińsku jakieś stanowisko w Czerwonym Krzyżu i sprawowała
opiekę nad szpitalami. Nasz Ojciec dobrze ją znał.
Wykładam jej sprawę, a ona po namyśle: »Tu trzeba sięgnąć najwyżej, inaczej nic pan nie wskуra…«.
Lenin i cały rząd bolszewicki przenieśli się wtedy do Moskwy.
Piotrogrodem i jego okolicą pod nazwą Pуłnocnej Komuny rządził
triumwirat: Trocki, Stasowa i Zinowiew. Stasową nazywali s u m i e n i e m
r o s y j s k i e j r e w o l u c j i, była symbolem cnoty sowieckiej. Cуrka
generała dywizji, z dobrej rodziny intelektualistуw, miała solidne zaplecze
kulturalne.
Sama podpisywała jakoby wyroki śmierci, ale znane też były wypadki,
kiedy ludzi od śmierci ratowała.
»Niech pan sprуbuje – radziła mi pani Gudima – w moim imieniu iść do
Smolnego Instytutu i samej Stasowej sprawę swoją wyłożyć, ona może panu
pomoże…”
Już kilka tygodni trwały moje zabiegi, z ktуrych nic nie wychodziło.
Kilkadziesiąt rubli wydałem na prуżno. Stasowa była moją ostatnią szansą.
Idę do Smolnego: olbrzymi gmach, wszędzie stosy książek, propagandowych
broszurek o komunistycznym władaniu ziemią… Z moich noclegуw u
chłopуw i rozmуw z nimi wiedziałem, jak wzbogaciwszy się na handlu
i szmuglu, zabezpieczali wszelkimi sposobami swoje posiadanie – a tu widzę
sale pod sufit założone propagandą kolektywizacji…

 

Два дня спустя, я прочитал в газетах, что они застрелили его, и обнаружил.
его подводная игра. Это не имеет ничего общего с моим делом, не имеет ничего общего со мной.
у него не получилось, у него были более интересные усилия.
000 рублей, заплаченных за спасение одного генерала).
Ранее Манасевич упоминал имя этого предполагаемого босса.
Хризантемы, в которые он не хотел меня впускать, поэтому я собираюсь
его; ситуация, которая могла бы послужить фоном для какой-нибудь сцены из Достоевского: это предполагалось.
босс оказался только адвокатом Черезвицкой, перегруженным,
недоедающий, с женой, возможно, морфиноманкой, и сыном-идиотом, лежащим на
кровати. В смысле, я послал тебе пятьдесят рублей. — Что? Ничего подобного! –
Этот ублюдок, жулик украл у нас! Они оба кричат, а потом он предает меня, что дело
он будет вести за собой, отправит телеграмму еще раз, попросит только восемнадцать рублей на то.
телеграмма в Москву. Я дал ему сумму, но не больше.
Я пошёл, понял, что это всё блеф, что ничего не было взято.
Итак, это была моя первая поездка, и она могла быть совершенно другой.
чтобы покончить с этим.
Я также ходил к адвокатам, и узнал, что один ублюдок хуже, чем
другое — они просто пытаются обмануть деньги.
В первые дни своего пребывания я пошла в Польскую Комиссию.
Я узнал, что половина чиновников была арестована,
что они ожидают, что их отпустят на ночь и отправят обратно в Польшу.
весь персонал этого места. Так как я приехал первым из Варшавы.
после возвращения Пилсудского там собралась вся и без того небольшая польская община.
Санкт-Петербург, чтобы услышать от меня о Варшаве и Польше.
Я говорил как люди, которые долгое время были отрезаны от мира!
Прежде всего, мне задали два вопроса: каков Пилсудский и являются ли они
в Варшаве, печенье? Нехватка сахара, отсутствие муки — это одержимость пирожными, то же самое.
Я тоже сыт по горло! Официальные лица Комиссии не давали мне никаких советов и не помогали, в одиночку.
бессильными, только занятыми делом своих арестованных коллег и неопределенностью
своей судьбы. Я связался со Шведским Красным Комитетом
Она очень хотела воспользоваться экономической ситуацией того времени —
Покупка ценного фарфора, стильной мебели, картин — за копейки, но
она тоже не смогла мне помочь. Что делать… И потом, тоже.
случайно наткнулся на генерала Гудиму. Она была занята вовремя
войн в Минске, некоторой позиции в Красном Кресте и занимал
заботиться о больницах. Наш отец хорошо ее знал.
Я читаю ей лекцию по ее делу, и она думает: «Здесь ты должен достичь самого высокого»,
…иначе ты ничего не получишь…»…
Затем Ленин и все большевистское правительство переехали в Москву.
Петроград и его окрестности под названием Северная гмина правили
Триумвират: Тракай, Стасов и Зинов. Они назвали Стасову «Ум и н и м».
Он был символом советской добродетели. Дочь
дивизионный генерал, из хорошей семьи интеллектуалов, имел солидный опыт.
культурный.
Она сама подписала смертные приговоры, но также были известны несчастные случаи,
когда она спасла людей от смерти.
«Попробуй, — сказал мне Гудима, — пойти от моего имени, чтобы
Институт Извинений и сама Стасова, она может отдать свое дело тебе.
поможет…»
Прошло пару недель с тех пор, как я лечился, а они не сработали.
Я потратил несколько десятков рублей на скоростную полосу. Стасова была моим последним шансом.
Я еду к Смольному: гигантское здание, кучи книг, книги по пропаганде везде.
…памфлет о коммунистическом правлении землей… Из моего жилья в
и поговорил с ними, я знал, как разбогатеть на торговле.
и контрабандисты, они закрепили свое имущество любыми средствами — и вот я вижу.
…потолочные помещения, оборудованные пропагандой коллективизации…


W obszernym biurze – kilka sekretarek: podchodzę do jednej i proszę
o posłuchanie u Stasowej. Po krуtkim oczekiwaniu przyjmuje mnie
w pokoju-klitce. Stуł, dwa telefony, dwa portrety: Lenin i Marks. Starsza
pani, twarz pociągła, rasowa, zniszczony sweter, druciane okulary. Raz
jeszcze wykładam jej całą sprawę: przyjaciele, koledzy, przedzierali się na
Murmań, żeby się dostać do Francji i tam podjąć walkę z Niemcami…
Mуwiłem oczywiście bardzo gorąco… A ona po zastanowieniu:
»Ja panu pomogę«.
(Dziś już nic takiego nie mogłoby się zdarzyć na szczytach władzy!); Stasowa kieruje mnie do niejakiego Feningsteina. – »On wie, co dzieje się
z więźniami, co przeszli przez petersburskie więzienie na Gorochowej. Może
panu da jakieś informacje…” Siada i pisze list do towarzysza Feningsteina:
Dorogoj Towariszcz i kończy (to pamiętam!):
S komunisticzeskim priwietom[265].
Więc znуw, pełen nadziei, ośmielam się jej postawić parę ogуlnikowych
pytań. – Czy propaganda, ktуrą prowadzi partia bolszewicka, przyjmuje się
w masach, zwłaszcza wśrуd chłopуw?
– Dla nich – odpowiada Stasowa – idee komunistyczne pozostają obce.
– W takim razie, jaki jest cel tej propagandy?
– Byt określa świadomość. Zmieniliśmy byt – świadomość się zmieni
rуwnież.
– Więc Pani wierzy, że te broszurki przekonają chłopуw do
komunistycznego władania ziemią?
– Czy zna pan słowa Lassale’a: Die grossen Leidenschaften sind des
Geistes[266]?
Spojrzała na mnie bacznie:
– Niech pan przyjdzie za dwadzieścia lat… i dodała: Macie świetnego
socjologa Krzywickiego, czytajcie go!
Po dwudziestu latach wrуciłem do Sowietуw i wystarczyło mi spojrzeć
na ponure i wynędzniałe twarze chłopуw, żeby wiedzieć, czy się sprawdziło
optymistyczne proroctwo Stasowej.
Jadąc tramwajem ze Smolnego do siebie, zauważam, że nie mam
portmonetki… musiałem ją zostawić w Smolnym, a w portmonetce kartka:
»To nasz człowiek. Orłow«. Groźne dla mnie nazwisko i trzysta rubli, nie
moich… iść czy nie iść?… muszę odebrać! Wracam z duszą na ramieniu. Nie
zdążyłem podejść do stołu, a już sekretarka podaje mi portmonetkę: »Pan to
zostawił na biurku…«. Nic nie chcąc zaniedbać, decyduję udać się jeszcze do sekretarki Orłowa,
ktуrej dał mi adres. Dojeżdżam pod wieczуr do jakiejś podmiejskiej dziury,
czekam na nią w małym lasku. Dowiedziawszy się, kto mnie przysłał, błaga
przerażona, bym zaraz odszedł i nie wracał. »Orłow tu zrobił straszne
zamieszanie, paru ludzi rozstrzelali, wszyscy jesteśmy zagrożeni!« (A ja
wciąż mam przy sobie kartkę: »Czapski – to nasz człowiek. Orłow”).
Feningstein. Krakowianin, młody, typowy intelektualista, urzęduje
w byłym Ministerstwie Wojny. Zgłaszam się do niego z kartką od Stasowej.
Przedstawiam sprawę, wymieniam tylko Romera, przemilczam stopień
wojskowy, mуwię o bazie alianckiej i zamiarze przedarcia się do Francji, dla
podjęcia dalszej wojny z Niemcami.
»Dziwi mnie – zauważa Feningstein – pan mуwi, że pański kolega jest
szlachetny człowiek, dlaczego nie solidaryzuje się w takim razie z ludem
rosyjskim w jego walce o wolność?… Dla pani Stasowej zrobię jednak, co
mogę. O co panu chodzi?”
– Chcę odnaleźć Romera i jego towarzyszy. Krążą pogłoski, że są
uwięzieni w Petersburgu.
Po trzech dniach wracam. »Kolega pana, Romer – komunikuje mi
Feningstein – został rozstrzelany na granicy Archangielskiej Obłasti…[267]«
Pod obuchem tej informacji pytam tylko: »A jego towarzysze?.. Maciej
Starzeński i reszta?«
– Ja spełniłem tylko to, co mi zleciła pani Stasowa.
Wychodzę. Więc to koniec mojej misji. Ale skąd pewność, że to prawda?
Udaję się ponownie do Stasowej, proszę, żeby zechciała osobiście sprawdzić
wiarogodność informacji. Stasowa w mojej obecności telefonuje, chyba do
archiwum Czeka, żądając wglądu do protokołуw, a zdobywszy dokładne
dane, przekazuje mi je: nazwiska oficerуw i żołnierzy aresztowanych na
granicy Archangielskiej Obłasti w miejscowości Powieńce 21 września. Papiery osobiste fałszywe, przy Romerze list angielski. Sądził ich miejscowy
Trybunał Rewolucyjny 23 września, skazując na śmierć. Wyrok wykonał
tegoż dnia 6 Batalion Biłgorajski.

 

В просторном кабинете несколько секретарей: я подхожу к одной и прошу вас.
слушать Стасову. После короткого ожидания она принимает меня
в комнате клиники. Он украл, два телефона, два портрета: Ленина и Маркса. Старший .
леди, лицо вытянуто, расистский, испорченный свитер, проволочные очки. Однажды
Я до сих пор читаю ей лекции: друзья, коллеги, они рвутся…
Мурман, чтобы добраться до Франции и сразиться с немцами там…
Я говорил очень тепло, конечно… И она, размышляя:
«Я помогу тебе».
(Сегодня ничего подобного не могло произойти на вершине власти!);
Стасова направляет меня к некому Фенингштейну. — «Он знает, что происходит
с заключенными, которые прошли через петербургскую тюрьму на Горохове. Может быть.
…даст вам кое-какую информацию…» Он садится и пишет письмо товарищу Фенингштейну:
Дорогой Товарищ и кончается (я помню это!):
S коммунистическая тайна[265].
Так что, полный надежд, я осмелюсь поставить пару генералов.
вопросы. — Принимает ли пропаганда, возглавляемая большевистской партией.
в массах, особенно среди крестьян?
— Для них, — отвечает Стасова, — коммунистические идеи остаются чужими.
— В таком случае, какова цель этой пропаганды?
— Быть определяет сознание. Мы изменили существование — сознание изменится
тоже.
— Так вы верите, что эти брошюры убедит крестьян…
коммунистического правления?
— Ты знаешь слова Лассаля: «Гроссен Лейденшафт» — это
Geistes[266]?
Она пристально посмотрела на меня:
— Приходи через двадцать лет… …и она добавила: «У тебя отличный
социолог Кшивицкий, читай!
Двадцать лет спустя, я вернулся в Советский Союз, и все, что мне нужно было сделать, это посмотреть на то.
к мрачным и жалким лицам крестьян, чтобы узнать, сработало ли это.
Оптимистическое пророчество Стасовой.
Поезжая на трамвае от Смольного к себе, я замечаю, что у меня нет
кошельки… Мне пришлось оставить его в Смольном, и кусок бумаги в сумочке:
«Это наш человек. Орлов». Мое имя и триста рублей опасно, нет.
мой… идти или не идти?…. Мне нужно забрать! Я возвращаюсь с душой на плече. Не .
Мне нужно к столу, а моя секретарша даёт мне сумочку: «Ты
«он оставил это на своем столе…
Я решил пойти к секретарю Орлова,
который дал мне адрес. Вечером я попадаю в какую-нибудь пригородную дыру,
Я жду ее в маленькой трости. Когда я узнаю, кто меня послал, она умоляет…
боялся, что я сразу же уйду и не вернусь. «Орлов сделал ужасный
смятение, несколько человек были расстреляны, мы все в опасности!» (И я
Карточка все еще у меня с собой: «Капски, это наш человек. Орлов»).
Фенингштейн. Краковец, молодой, типичный интеллектуал.
в бывшем военном министерстве. Я отчитываюсь перед ним с карточкой из Стасовой.
Я выдвигаю дело, просто упоминаю Ромер, я молчу о звании.
военные, я говорю о союзной базе и намерении прорваться во Францию, для того чтобы
чтобы начать новую войну с Германией.
«Я удивлен, — замечает Фенингштейн, — ты говоришь, что твой коллега —
благородный человек, почему он не сочувствует народу.
Русский в своей борьбе за свободу?…. Но для миссис Стасова я сделаю то.
Я могу. Что ты имеешь в виду?»
— Я хочу найти Ромера и его спутников. Ходят слухи, что они
застрял в Санкт-Петербурге.
Через три дня я возвращаюсь. «Твой друг, Ромер, общается со мной.
Фенинштейн — был застрелен на границе Архангельской области…[267]».
В данных обстоятельствах, я просто спрашиваю: «И его спутники… Мацей
Старженьский и остальные?»
— Я сделал только то, о чем просила миссис Стасова.
Я ухожу. Так что это конец моей миссии. Но откуда ты знаешь, что это правда?
Я снова еду в Стасову. Я прошу ее лично проверить…
достоверность информации. Стасова в моем присутствии зовет, я думаю.
архив ждет, требуя увидеть протоколы, и получив точные
имена офицеров и солдат, арестованных за
Граница Архангельской области в деревне Повеньце 21 сентября.
Личные бумаги фальшивые, английское письмо в Ромере. Их судил местный
Революционный трибунал 23 сентября, приговорен к смертной казни. Приговор был приведен в исполнение
в тот же день 6-го Белгорайского батальона.


W tym miejscu zacytuję kilka fragmentуw testamentu Bronisława
Romera. Został nam przekazany przez rodzinę w kilka lat po jego śmierci,
a napisany przed samym wyjazdem w tę ostatnią drogę:
»Najdrożsi i najukochańsi moi!
W przełomowej chwili życia mojego, wobec okoliczności, ktуre mi
wskazały konieczność wyjazdu i oddalenia się na czas pewien od kraju
rodzinnego, wobec niepewności losu każdego wojskowego, chciałbym
w kilku słowach, na wypadek gdyby zrządzeniem Opatrzności nie dane mi
było więcej oglądać was ani ziemi rodzinnej… wyrazić bezmiar miłości
i oddania duszą i ciałem narodowi polskiemu…
Proszę więc Boga, aby mi umysł oświecił i dał siły służyć… ukochanej
Ojczyźnie, ku chwale ktуrej z największym szczęściem położę młode życie
w ofierze…
Drugim, nie mniej silnym wzruszeniem moim jest przywiązanie do was,
rodzeństwa i całej mojej drogiej rodziny… Nie mogę wam trudnej egzystencji
ułatwić. Znajduję otuchę w wierze, że Opatrzność, ktуra nas nigdy nie
opuszczała, i tu nas wspomoże, jak rуwnież uratuje od zagłady drogą nam
wszystkim Ojcowiznę…«

На этом этапе я процитирую несколько фрагментов завещания Бронислава.
Ромера. Его подарила нам его семья через несколько лет после его смерти,
и написал перед тем, как отправиться в последний путь:
«Дорогие и дорогие мои возлюбленные!
В решающий момент моей жизни, перед лицом обстоятельств, которые я
указали на необходимость уехать и уехать из страны на некоторое время.
перед лицом неопределенности судьбы каждого военного, я хотел бы
в нескольких словах, на случай, если устройство Провиденса не даст мне
…было увидеть больше тебя и твоей семьи на земле… …чтобы выразить безграничность любви.
…и преданность души и тела польскому народу…
Поэтому я прошу Бога просветлить мой разум и дать мне силы служить… мой любимый
Родина, во славу которой я проложу свою юную жизнь с величайшим счастьем.
в жертве…
Моя вторая, не менее сильная эмоция — это моя привязанность к тебе,
…братья и сестры и вся моя дорогая семья… Я не могу дать тебе тяжелую жизнь
сделать это легче. Я нахожу утешение в вере в то, что Провидение, которое мы никогда не
она ушла, и здесь она поможет нам, как она также спасет нас от истребления на обочине.
для всех нас…»

 


Материалы разные

Европа в семье. Время перемен. Мария Чапская.

003 Czas odmieniony

004 Część czwarta Polska powstaje Часть четвертая Польское восстание